Wpisz swój adres mailowy i bądźmy w kontakcie!

    © 2016 Jagodowy Świat​

    W pamięci tylko dobro

    28/11/2019

    Już za parę dni 1 grudnia, świat zmieni się w świąteczny jarmark, otuli się białym puchem śnieżnym, a wszyscy będą już tylko czekać na Święta, oczywiście z kubkiem kakao w ręce, wełnianymi dzierganymi skarpetami na nogach, obowiązkowo przy rozpalonym kominku plus włączonymi dwoma sznurami cotton balli. O czymś zapomniałam? Ah, nad kominkiem jest gigantyczny, jodłowy wieniec. 

    Nie wierzycie mi? Włączcie media społecznościowe! Gdzie te kolejki w sklepach, bałagan w domu, korki na ulicach, brudne okna i dzieci, które zamiast zabierać wszystko do swoich pokoi, znoszą wszystko, wszędzie, bez limitu.

     

    Ale wiecie,życie jest piękne. Bo nie jest ani takie, ani takie. Jest mieszanką tych dwóch obrazów i to bardzo dobrze.

    Dzięki tym złym chwilom doceniamy i jesteśmy wdzięczni za te dobre.

    A dzięki tym dobrym możemy naładować się na kolejne trudy, które kiedy nadejdą pozwolą żyć nadzieją, że jeszcze znów będzie pięknie, trzeba tylko przetrwać burzę. 

     

    Dokładnie tak jest w Jagodowym świecie. 

    W niedzielę jesteśmy w puszczy, cieszymy słońcem, wdychamy zieleń, zbieramy grzybki, a we wtorek napada nas mokry kaszel, który nie odchodzi póki nie wkroczy antybiotyk.

    Przez półtora tygodnia nie odchodzimy od ssaka i inhalatora, żeby kolejne dwa tygodnie wynagrodzić sobie długimi jesiennymi spacerami.

    Idziemy na kontrolę do neurologa, słyszymy, że jest super, że znaczny postęp, że rozpisujemy zejście z jednego z leków. Jaka piękna perspektywa! Aż czuję ogromne wzruszenie. Po dwóch tygodniach widać już zmiany w zachowaniu, ale ... na gorsze. Nasza perspektywa zostaje odroczona:(

    Udaje nam się pojechać do centrum i skorygować uciskające ortezy. Hurra!

    Trzeba tylko szybko zapomnieć, że w drodze do, Jagoda wpadła w samochodzie w taką histerię. po czterdziestu minutach w korku, że od płaczu miała już mokre całe włosy. Na dworze lało, wiało i 5 stopni, a zaraz w tych warunkach będziemy musieli pokonać kawałek drogi pieszo. Trudno. Wyciągam Jagodę , sadzam ją sobie między nogi przed kierownicą, rozbieram z czego mogę i tak śpiewamy i razem wlekąc się metr za metrem dojeżdżamy do celu. 

     

    To czy będziemy w życiu mieć więcej nieszczęść czy radości zależy od nas, od naszej pamięci dokładnie. Jeśli wspominać będziemy te dobre chwile, dobre aspekty tego co nas spotyka, dobrych ludzi, a wyrzucać te złe, jako "było, minęło" zdecydowanie łatwiej będzie nam wszystkim iść DO PRZODU!

     

     

     

     

     

     I proza życia (popołudnia nad książkami i dni zasmarkanej Jadziulki z książkami)

     

     

     Kiedy Jagoda pokonała infekcję i mama w końcu usiadła z książką, tata Jagody podszedł i mówi: A wiesz jak wygląda układ odpornościowy Jagody?

    Myślę sobie: o cholera, z jakiej publikacji mógł wygrzebać wizualizację takiego układu u wcześniaków...

    Po czym tata wyciąga telefon i pokazuje wyświetlone na nim ... moje zdjęcie...

    Ooooooo wszyscy wzdychamy:)))) taki mąż to skarb:)

     Ostatnie zdjęcie to wspomnienie 11 listopada, Święta Niepodległości, mogliśmy znów uczcić je na koncercie w pięknym Pałacu Jankowice. Dzięki organizatorom mogłam tego dnia założyć elementy stroju, jaki obowiązywał w czasie powstania styczniowego. 

     

     

    Please reload

    Poprzednie posty

    January 28, 2020

    January 9, 2020

    December 14, 2019

    November 28, 2019

    November 23, 2019

    October 19, 2019

    September 27, 2019

    August 30, 2019

    August 18, 2019

    Please reload