Wpisz swój adres mailowy i bądźmy w kontakcie!

    © 2016 Jagodowy Świat​

    Turnus to nie bajka

    11/05/2019

    To będzie wpis nieco inny niż wszystkie. Będzie troszkę mniej dotyczył Jagody, a bardziej mamy.

    Wiele razy słyszeliście o turnusach rehabilitacyjnych, ale możliwe, nie mieliście okazji w nich uczestniczyć. Takie turnusy są ogromnie ważne dla dziecka, dają wielką szansę na poznanie nowego, zaczerpnięcie z wiedzy i doświadczenia innych terapeutów, JEDNAK są ogromną orką nie tylko dla pacjenta ale i dla opiekuna.

    To nie jest tak, że robimy sobie małe wakacje. Odpoczywamy w pokoju, wycieczkujemy i przy okazji dziecko poćwiczy. Zdjęcia w tym wpisie również nie będą najpiękniejszymi jakie wybrałam;)

     

    1. Logistyka

    Taki turnus przygotowuje się tak na prawdę miesiącami. Trzeba wyszukać Centrum i zajęcia, którym zaufamy, zaklepać termin, wyszukać nocleg nie za drogo, ale jednak musi być łazienka, aneks kuchenny, dobrze żeby nie było schodów. Pakujemy leki na każdą okazję i tysiąc, na prawdę tysiąc rzeczy, których normalnie w podróż się nie bierze. Dla opiekuna zostaje ciut miejsca w walizce na piżamę, majtki, trzy spodnie, trzy bluzy i szczoteczkę. Trzeba przełamać duży strach, bo nie dość, że bierzemy w podróż nasz "bąbelek na wodzie", to zostajemy w zupełnie obcym miejscu sami..

     Trzeba odważyć się objeżdżać trasy i dzielnice różnych miast, szukać miejsc parkingowych, stać w korkach, czasem jechać dwie, cztery godziny z dzieckiem, które z tyłu "zgubi" głowę, zaczyna marudzić lub wydawać dziwne dźwięki.

     2. Spodziewaj się niespodziewanego

    Opowiem tylko pierwszy nasz dzień;) Zajęcia mamy na 12.00, od rana słońce choć zimno. Bardzo chcę się przejść dla swojego zdrowia psychicznego. Nie będę zamknięta cały tydzień na trasie pokój-Centrum. Chcę zobaczyć park, katedrę, taka już jestem, zachwycam się wszystkim co widzę, kocham piękno świata, architektury, więc podejmuję rękawicę, ładuję Jagodę do wózka i wyruszamy. Idziemy chodnikiem gdy nagle malutki uskok w płycie chodnikowej powoduje, że wywracam wózek "do góry nogami". Wózek to 14 kg plus Jagoda 13kg. Podnoszę. Jagoda jest pozapinana, więc tylko się śmieje w środku, ale ja czuję się jak wariatka, która właśnie wywróciła dziecko. Tramwaj przejeżdża, ludzie przechodzą i patrzą...no wiecie jak...Gadam do Jagody, policzki mam czerwone, odchodzimy, ale w środku chce mi się wyć: jak to do licha było możliwe! To się nie powinno zdarzyć! Kiedy się opanowuję dostrzegam, że przy okazji rozcięłam rękę. Oglądamy Ostrów Tumski i znów spojrzenia. Dziecko dziwne, matka dziwna bo tym ciężkim wózkiem pokonuje z trudem i teraz już strachem stopieńki i krawężniki. To sprawia, że niepełnosprawną czuję się ja. 

    Wracamy. Do wyjścia pół godziny. Nakarmię jeszcze Jadzię, ale ktoś puka do drzwi. To pani sprzątająca. Okazuje się, że źle odczytałam kod pokoju i zajęłam przez przypadek 1 a nie 2 (mimo tego, że cena, adres i wyposażenie jest to samo) musimy się przemeldować. Ubieram więc Jagodę, instaluję w aucie, wrzucam WSZYSTKIE nasze rzeczy z powrotem do auta, jadę już lekko spóźniona na zajęcia, by za trzy godziny wrócić i rozpakować się ponownie z wszystkim z auta. Gotuję szybko zupkę (ćwiartkę kurczaka, kupionego jednego ziemniaka, jedną marchewkę i pół selera) dla Jagody, która lubi tylko takie, zrobione i przemielone na świeżo blenderem. Karmię Małą, by przy ostatniej łyżeczce zwymiotowała wszystko na siebie. 

    Dzieci jeżdżące na turnus są dziećmi z problemem. Różnym. Nagle wymiotują (Jagoda prawie codziennie, przez co kolejny dylemat bo trafiło na prześcieradło, bo skąd wezmę więcej ubrań, jak nie mamy pralki), w każdej chwili mogą się rozchorować i po turnusie itp...

     Tak więc pierzesz bez pralki, gotujesz pod dietę dziecka na jeden garnek i dwie łyżki w kuchni, zmywasz bez zmywarki, sprzątasz plus karmisz, inhalujesz i dbasz o dobre samopoczucie dziecka, bo w końcu szkoda turnusu, zajęć i ... niemałych pieniędzy, które z takim turnusem się wiążą.

     

     

     

    3. Kombinujesz

    Jak na zdjęciu powyżej. Jak wykąpać nie siedzące, śliskie dziecko, długą czterolatkę, żeby czuła się ok i żeby było to bezpieczne.

    Kombinujesz jak wykorzystać to co masz na wszystko czego akurat potrzebujesz. 

    Dylematy takie jak: zapomniałaś wody mineralnej i w ogóle czegokolwiek do picia (dla Jagi jest dieta w płynie), jest godzina 18.00.

    Mogę albo ubrać Jagodę, wyjść w nieznane i znaleźć " Żabkę" dwie ulice dalej, ryzykując jej płacz, przeziębienie, wymioty i generalnie wysiłek LUB pić do jutra wodę z czajnika. Piję z czajnika. Jem kolejno: pizzerinkę z piekarni przy Centrum, dopite rosołki i kostki Jagi i gotowe pierogi z "Żabki".

    Czy można wymyślić coś lepszego? Oczywiście. Ale ja nie mam już do tego głowy, wierzcie mi. Jestem sama. No, z Jagodą;) Sama w sensie takim, że nikt mi tej szklanki wody nie poda. Nikt nie wykona ŻADNEJ mojej i jej czynności.

     

    4. Trenujesz jak "Choda"

    Wózek w górę, wózek w dół, zakupy, Jagoda pod pachę i do przodu! Nie ma czasu na zastanawianie się, trzeba robić, bo przecież turnus! Tyle pieniędzy! Tyle nadziei ! Tęsknię za moją jedną ulicą na wsi, cudownie gładko wylaną asfaltem i podjazdem pod próg domu. I szczerze podziwiam mamy miejskie, które przy najmniejszym spacerze już nie z niemowlakiem, ale dużym przedszkolakiem, a potem dorosłym pokonują miliony nierówności. Moja jedna tylko noga już po pięciu dniach wygląda bardzo kolorowo.

     

     5. Jesteś dumna

    Z dziecka. Bo to ono jest słabsze, to ono jest ciągnięte na te turnusy i wkłada maksimum swojego skupienia i pracy, a po całym dniu zasypia i śpi jak kamień.

     

     Z siebie też:) Że turnus wygrany. Dziecko całe i zdrowe. Najedzone. Samochód nieuszkodzony. I ty również w jednym kawałku;)

     

    6. Tęsknisz...

    To najcięższe, bo dzieci zostają w domu z nosami na kwintę i też tęsknią....

    Codziennie w każdej wolnej chwili telefon, by usłyszeć czy w domu wszystko ok.

    Dzięki dzisiejszej technologii możemy chociaż się zobaczyć, usłyszeć i powygłupiać żeby się rozweselić. I całą piątką liczycie tylko czas do weekendu, kiedy nie będzie szkoły tylko znów wpadniecie sobie w ramiona.

     

     

     

      

    Please reload

    Poprzednie posty

    October 19, 2019

    September 27, 2019

    August 30, 2019

    August 18, 2019

    June 4, 2019

    April 24, 2019

    Please reload