Wpisz swój adres mailowy i bądźmy w kontakcie!

    © 2016 Jagodowy Świat​

    Dumna z Świąt:)

    24/04/2019

    Święta to taki wyjątkowy czas w roku, na który czekają wszyscy. Oczywiście najważniejszy zawsze jest ich wymiar religijny, ale wszystko co dzieje się wokół sprawia, że jest to cudowny czas. 

    Kiedy byłam mała czekałam z utęsknieniem na tę wrzawę w kuchni, wszystkie zapachy i smaki, które wychodziły spod rąk mamy i babci. W domu pojawiały się różne ozdoby, wykrochmalone obrusy, sprzątało się każdy zakamarek. Święta  to były przede wszystkim spotkania. Zawsze było mnóstwo tych najbliższych ludzi, rozmów, gości i radości, których albo przyjmowaliśmy albo jeździliśmy. Nie wyobrażałam sobie żeby mogło być inaczej. Tego samego zawsze pragnęłam dla moich dzieci.

     

    Pamiętam pierwsze Boże Narodzenie, które potoczyło się zupełnie inaczej. W Wigillię  bardzo rozchorowała nam się dwuletnia Oleńka. Postanowiliśmy zostać z nią i gorączką w domu.

    Przy stole usiadłam tylko z mężem i moim dzieckiem. Po kolacji zaśpiewaliśmy w trójkę kolędy, otworzyliśmy prezenty i poszliśmy spać. I było to coś niesamowitego! Poczułam się wtedy prawdziwie dorosła!:))))) Rodzina to my.

     

    Odkąd pojawiła się Jagoda spodziewamy się zawsze niespodziewanego.

    Święta planujemy już zawsze w domu, a i te plany jak wiecie nie zawsze się udają.

    W tę Wielkanoc Jagoda wyzdrowiała w punkt, na samo Triduum Paschalne.

    A rodzicom zaczął puszczać stres, który przeszedł w OGROMNE zmęczenie fizyczne i przede wszystkim psychiczne. Budziłam się z uczuciem, że nie dam rady ruszyć ani ręką ani nogą. I generalnie mielibyśmy prawo powiedzieć sobie: odpoczywamy, nie szykujemy, jesteśmy zmęczeni.

    ALE

    Przyszła do nas Miłość.

    Pierwsza do Jezusa. Bo to On nas zawsze podnosi. Bo to On cierpiał by nas zbawić.

    Nie towarzyszyć Mu i przy Nim w te dni to jak nie żyć wcale.

    Druga - miłość do dzieci. 

    Przecież tak jak kochamy Jagodę zawsze na 120%, tak kochamy Olę i Franka. I bardzo chcieliśmy dać im Święta, na które my w dzieciństwie zawsze czekaliśmy, piękne, tradycyjne, uroczyste, beztroskie.

    Ciepło tych miłości wystarczyło by nagrzać nas znów i wprawić w ruch.

     

    Maciej wieczorami pomagał w budowie ciemnicy i Grobu. Z radością i tęsknotą czekaliśmy na nasze godziny adoracji w dzień z dziećmi i w nocy, na zmianę, sam na sam z Przyjacielem.

    W Wielkim Tygodniu codziennie dzieciom czytałam rozważania na każdy dzień, a one prześcigały się by opowiadać, wszystkie fakty biblijne, które już znają. Od Wielkiego Czwartku aż do wtorku z radością zakryły chustą telewizor i komputer by pozbyć się tego co mogłoby nas rozproszyć (choć ja z Jagodą, które nie mogłyśmy uczestniczyć w wieczornych liturgiach, oglądałyśmy transmisje on line z Radzionkowa lub opactwa w Tyńcu;))

    Przez Wielki Post dzieci odmówiły sobie czekolady i w ten sposób do naszej skarbonki wielkopostnej trafiło ponad 80 złotych. Usiedliśmy razem i z wielkim przejęciem sami decydowali na co to przeznaczyć. Franek bardzo chciał zaszczepić dzieci, żeby nie były chore na groźne choroby. Za 40 zł kupił 60 dawek szczepionki przeciw polio w Afryce, a Ola za swoje 40 zł kupiła dwadzieścia opakowań pasty wysokoenergetycznej dla niedożywionych dzieci. To im pokazało, że i oni mogą dzielić się i zamieniać swoje małe sumy na realną pomoc w świecie.

    Opowiem Wam jeszcze o moim fryzjerze. Znów bardzo długo nie miałam na niego czasu, ale kiedy w kościele za swoimi plecami usłyszałam głos Oli koleżanki "ciociu, masz dziwne włosy..." uznałam, że na Święta przydałoby się im cięcie;)

    Znalazłam idealne rozwiązanie. O 21.00 kiedy Jagoda w końcu przymknęła chwilowo oko, zadzwoniłam do sąsiadki z hasłem "już!", Magda przybiegła i pierwszy raz w życiu wzięła do rąk elektryczną maszynkę by ciąć długie włosy. Rzuciłam tylko: nie martw się! tnij! nie będzie roszczeń! najwyżej odrosną. Byłam zachwycona. Same plusy. Za darmo. W 10 minut. O 21.00. Pod drzwiami Jagody.

     

    A teraz fotorelacja:)

     

     

     

     

     

     Mężczyźni w naszym domu przed Świętami wędzą szynki. Marynują, pilnują ognia i czekają, to bardzo odpowiedzialne zadanie, bo to szynki są naszą jedzeniową bazą:)

     Mama nie mogła nie ukręcić drożdżowej baby:)

     W czasie kiedy szykowaliśmy nieocenioną pomocą były dzieci, które pilnowały słabej jeszcze Jadziulki, która w chorobie ukochała sobie "Domowe Przedszkole" z lat 90tych.

     

     Wielkanocne całusy od króliczka Kaziczka 

     Dziewczynki chciały być wyjątkowo strojne i cierpliwie kleiły sobie naklejkowe kolczyki, spineczki i gumeczki

     

     

    Pogoda sami wiecie zachwycała! I trudno było odmówić sobie słonecznych spacerów

     

     Jestem z nas dumna! Z godzin rozmów i śmiechów, w piątkę przy stole, wspólnego czytania "Tajemniczego Ogrodu" by trochę odpocząć i poleniuchować; ze spacerów, z przeżytej Wielkanocy z Chrystusem Zmartwychwstałym

     

    "Tym, którzy mają przekroczyć próg trzeciego tysiąclecia, pragniemy powiedzieć: budujcie dom na skale! Budujcie dom waszego życia osobistego i społecznego na skale!

    A skałą jest Chrystus - Chrystus żyjący w swym Kościele.  Wyrósł na fundamencie jego męczeńskiej śmierci i trwa. Kościół to Chrystus żyjący w nas wszystkich. Chrystus jest winnym krzewem, a my latoroślami. On jest fundamentem, a my żywymi kamieniami."

    Jan Paweł II Pelplin 1999

     

     

    Please reload

    Poprzednie posty

    October 19, 2019

    September 27, 2019

    August 30, 2019

    August 18, 2019

    June 4, 2019

    April 24, 2019

    Please reload