Wpisz swój adres mailowy i bądźmy w kontakcie!

    © 2016 Jagodowy Świat​

    Rok ludzi dobrych serc

    30/12/2018

    Nasza opowieść Wigilijna wymaga dopisania zakończenia...

    Do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy czy uda nam się wyjść do domu na Święta. W poniedziałek zrobiono jeszcze echo serca i badania krwi, w końcu zapadła decyzja: WRACAMY!!!!

    Do domu dotarliśmy około godziny piętnastej. Większość rodzin już za godzinę czy dwie zasiądzie do wigilijnego stołu. W domu razem z dziećmi czekali Dziadkowie wspierający nas na każdym kroku.

    Jagoda wyszła, ale jej stan był opłakany. To pierwszy raz kiedy wróciliśmy do domu, a jej stres nie chciał odpuścić. Płakała bardzo dużo i kuliła się w swoim łóżku jak wystraszony, obolały Kłębuszek.

    Popatrzyliśmy z Mężem na siebie: dresy, koszulki, oczy na zapałki, nie wykąpani od co najmniej wczoraj;)

    Rozległo się pukanie do drzwi. Pierwsze, drugie, trzecie...

     

    Kiedy jeszcze w weekend martwiłam się tym, że nie mam nic gotowe, od Przyjaciół dostałam sms:

    "Aga, niniejszy informuję, że komisja żeńska Wspólnoty w L. określiła już menu, które trafi w poniedziałek wprost na Wasz stół. Poproś tylko Olę, żeby przygotowała, obrus i talerze:)"

     Wiecie jakie ciepło rozlało się po mnie? Przecież takie historie to tylko w amerykańskich filmach:))

     

     

     

    Kiedy otworzyliśmy drzwi w miseczkach na nasz stół trafił:karp w migdałach i bez, ryba po grecku, dorsz w paprykach, łosoś, uszka, pierogi, kapusta, kompot z suszu, piernik, sernik, makowiec, ciasto, galaretki, owoce i chleb...

    Na prawdę staliśmy w progu oniemiali i brakowało nam słów...

    W tę Wigilię umyliśmy się, ubraliśmy, przeczytaliśmy Ewangelię, zapaliliśmy świecę, modliliśmy się i przełamaliśmy opłatkiem. Na stole było ludzkie dobro, które przybrało postać ponad dwunastu tradycyjnych potraw.

    Święta matka Teresa powiedziała kiedyś: 

    "Zawsze, ilekroć uśmiechasz się do swojego brata i wyciągasz do niego ręce, jest Boże Narodzenie.

    Zawsze, kiedy dajesz odrobinę nadziei tym, którzy są przytłoczeni ciężarem fizycznego, moralnego i duchowego ubóstwa jest Boże Narodzenie.

    Zawsze, ilekroć pozwolisz by Bóg pokochał innych przez ciebie, jest Boże Narodzenie."

    Właśnie przez DOBRO, którego doświadczyliśmy, działo się to PRAWDZIWE Boże Narodzenie...

    To z pewnością Święta, których mimo ciężaru, który przyszło nam dźwignąć nigdy nie zapomnimy.

     

     

    Jutro ostatni dzień roku 2018. Kiedy jedliśmy dziś niedzielny obiad, chcieliśmy podsumować jaki był dla każdego z nas ten mijający rok.

    W pierwszej chwili spojrzałam znów na Macieja i chciałam głęboko westchnąć. Niestety od razu przypomniały mi się problemy ostatnich dni, które chciały przytłoczyć obraz całego roku...

    Na szczęście dzieci zaczęły się przekrzykiwać: najlepsze było nad morzem! i śmigus dyngus! a ja przecież miałam pierwszą komunię! no tak, pomyślałam, a ja jestem dumna z tego tygodnia w Warszawie, i Wrocław; a tata został szafarzem; skończyłem przedszkole! a ja trzecią klasę! i Częstochowa! i z dziadkiem na działce! ahh jeszcze Kana... ile tego było!

    Opowiadaliśmy sobie historie, które zapadły nam w pamięć i trzęsąc się ze śmiechu, musieliśmy przyznać, że było baaardzo dobrze!

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    Wiecie, najważniejsi w tym roku byli Ludzie. 

    To my i nasza rodzinka, ale to również sąsiedzi (bo wierzcie mi, nie można mieć lepszych), przyjaciele, mieszkańcy, znajomi, ta dobra służba zdrowia.

    Na prawdę mieliśmy szczęście poznać tyle wspaniałych osób o złotych sercach.

    To Wasze słowa otuchy i dobrych życzeń, Wasza troska, Wasze gesty wsparcia, Wasza modlitwa, po prostu Wy stanowicie Jagodowy Świat, dając nam zawsze tyle siły i wiary w to jak wiele DOBRA jest w człowieku!

     

    Na koniec, będąc Wielkopolanką nie mogę nie wspomnieć o setnej rocznicy jedynego, wygranego powstania jakim było to Wielkopolskie:)

    27 grudnia odwiedziliśmy z dziećmi cmentarze, aby zapalić znicze na grobie generała Józefa Dowbora Muśnickiego, który prowadził polskie wojska oraz na grobie Pradziadka, który był powstańcem. Z dziećmi dziękowaliśmy Bogu za ich męstwo, odwagę i walkę, dzięki którym możemy żyć  w wolnej Ojczyźnie. Latem odwiedziliśmy muzeum Powstania Wielkopolskiego w Lusowie. Zachęcam, kto nie był jeszcze. Przemili przewodnicy i wspaniałe historie w małym, a jakże bogatym muzeum!

     

     

     

     

    Please reload

    Poprzednie posty

    January 9, 2020

    December 14, 2019

    November 28, 2019

    November 23, 2019

    October 19, 2019

    September 27, 2019

    August 30, 2019

    August 18, 2019

    Please reload