Wpisz swój adres mailowy i bądźmy w kontakcie!

    © 2016 Jagodowy Świat​

    Uwierzyć w człowieka

    08/11/2018

    Wiecie o co pytają rodzice wcześniaka na oddziele intensywnej terapii? 

    - Czy będzie żyć? Czy ma szanse?

    Tylko tyle. Aż tyle.

    I chociaż usłyszą litanię różnych dolegliwości to dla rodziców znaczą one tyle co ...nic.

    Bo rodzic widzi w tym pacjencie przede wszystkim dziecko. Swoje dziecko. A to maleńkie dziecko wygląda wtedy jakby po prostu spało. Rośnie i śpi. I te wszystkie choroby są gdzieś obok. Póki dziecko jest w stabilnym stanie to naprawdę wystarcza.

    Niepełnosprawności nie widać u śpiącego niemowlaka. Jagódka była, jest taka piękna. Nie różniła się niczym od śpiących dzieci w innych inkubatorach. I mimo, że spędziła w nim o wiele więcej czasu to my ciągle myśleliśmy, że skoro jest i walczy to, to wystarczy.

    Wcześniak ma prawo być w tyle za rówieśnikami i my Jagodzie dawaliśmy czas...

    Oczywiście na początku płaciliśmy za koncentrator, płaciliśmy za pulsoksymetr, kupiliśmy wszystkie końcówki, ssak, leki. Płaciliśmy za rehabilitację, wizyty lekarza. I z biegiem kolejnych dni, tygodni, docierało do nas coś co trudno jest przyswoić i zaakceptować...

    1. Moje dziecko jest niepełnosprawne

    2. Nie poradzimy sobie sami

     W pierwszym roku życia Jagodzianki założyliśmy konto w fundacji i wydrukowaliśmy pierwszą ulotkę. Rozdaliśmy je tylko znajomym i rodzinie i chyba liczyliśmy na cud, że jakoś to będzie...

    I nagle zaczęło dziać się coś kompletnie przez nas nie pojętego...

    Na naszej drodze zaczęły stawać Anioły.

    I wierzcie mi ja do dziś płaczę i trzęsą mi się ręce kiedy o tym opowiadam.

    Ktoś poświęcił swój czas, energię, rozwiózł nasze ulotki; pomógł w szacie graficznej; Ktoś pomógł nam dzięki programom pomocowym; Ktoś przekazał część swojego wynagrodzenia; Ktoś wpłacił kwotę, która stanowi połowę naszego miesięcznego budżetu sam mając niewiele; Ktoś organizuje kiermasz; Ktoś bieg, a jeszcze Ktoś robi zdjęcia i są to rzeczy największe z możliwych.

    Wiele z tych Aniołów pozostało w naszym życiu stając się naszymi Przyjaciółmi. 

    Dlatego wierzę w człowieka.

    Wierzę, że KAŻDY z nas urodził się tylko  w jednym celu. BY KOCHAĆ.

    Wierzę i widzę, że każdy z nas nosi w sobie Miłość i chce się nią dzielić. Może różnimy się w wielu sprawach, może jesteśmy kompletnie różni, może czasem nie potrafimy dojść do porozumienia. Ale ja wierzę! Wierzę że łączy nas to jedno.

    Wierzę w słowa:

     

    Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał; stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.

    Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę i wszelką wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym.

    I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. (...)

    Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość- te trzy: z nich zaś największa jest miłość.    1 Kor 13, 1-13

     

    W tym tygodniu dane mi było uczestniczyć w spotkaniu organizacyjnym niesamowitych ludzi, którzy dla Jadzi przygotowali tyle dobra, że w nocy długo nie mogłam spać, a kiedy w końcu mi się udało, śniłam o tych cudach:) Kiedy opowiadałam Oli co ma się wydarzyć położyła się i nie mogła wstać. A ja mówiłam: Kochanie! Ile jest dobra w naszej małej wioseczce! Serce rośnie! Wyobrażasz to sobie!?

     Jadźka nadal niesamowicie ćwiczy oczy. Zaczęliśmy pracę z switch-ami co otworzyło by nam ogrom możliwości, ale ciiiii jeszcze chwalić się nie możemy:)))))

     

     

     

     Widzicie to? Pracuje już "za jasnego" i w wyższej pozycji:) To już dwa kroki do przodu!

    A co poza tym?

    W naszym domku jesień...

    Kiedy na dworze jest szybko ciemno i wieczory już chłodne, do łask wraca wszystko co przez słoneczne lato czekało w szafach: tony gier, zaległe książki, największe puzzle. Po czym poznań, że zbliża się zima? Dzieci mówią, że wypada by obiady poszerzyły się o zupy, a godzinę później MUSI zjawić się podwieczorek! A więc na zmianę jabłuszka, herbatniki, budynie i kisielki. Fanką takich podwieczorków w tym roku jest i Jadzia, szczególnie, kiedy starszaki coś jej w ciepłym budyniu ukryją np. kostkę czekoladki lub mrożoną malinkę:)

     Plaża znów jest "nasza", taka pusta, cicha i tajemnicza:)

     Ułożone 4 części z 1000. układamy całe wieczory i każdy kto wejdzie kontroluje postęp i dokłada choć jeden:) Ale końca nie widać...

     

     Jaka jest moja ulubiona nagroda? Wyruszamy na długi spacer i już po paru krokach Franek podbiega i mówi rozpromieniony: Mamo, wiesz co ja lubię najbardziej na świecie? Takie właśnie nasze spacery w nieznane!

     

     Dzieci bawiły się na dworze. Zostawiły krzesło...

    Przyszedł pierwszy listopada, a ja w tym okresie wyglądałam przez okno z kuchni i rozmyślałam kto na tym krześle mógłby przyjść i usiąść...

    Może mój pradziadek, którego spytałabym dokładnie co czuł walcząc w powstaniu wielkopolskim? Może babcia, która zdradziłaby przepis na niejedno wyśmienite pieczyste?  A może....? 

    Popatrz, kogo tam widzisz?

     

     

     

     

    Please reload

    Poprzednie posty

    October 19, 2019

    September 27, 2019

    August 30, 2019

    August 18, 2019

    June 4, 2019

    April 24, 2019

    Please reload